piątek, 17 stycznia 2014

Nowe życie.?

Z nie chęcią przeprowadziłam się do innego miasta, ale cóż mam innego zrobić. Na początku nikogo nie znałam. W poprzedniej szkole dobrze się uczyłam, miałam same 5 i 6. W tej szkole również taka byłam, ale tylko na początku. Po kilku tygodniach, miesiącach przyzwyczaiłam się do innego trybu dnia w nowej szkole, dzięki dwóm koleżanką, które poznałam. Zaprzyjaźniłyśmy się. W mojej szkole były różne grupy dziewczyn np. popularne i ładne, mniej lubiane i "kujony" Ja należałam do tej ostatniej, choć bardzo chciałam być jak najpopularniejsze dziewczyny, ale moja rodzina nie była taka bogata jak reszty, nie miałam markowych ciuchów, ani chłopaka. Cierpiałam, ale z przyjaciółkami omijałyśmy takie grupy. Coraz częściej chciałam podejść do nich i zapytać czy mogę iść z nimi usiąść przy stoliku, ale nie miałam odwagi. Cały czas zastanawiałam się dlaczego ja nie mogę być tak popularna jak inne dziewczyny. Mój starszy brat też chodził to tej samej szkoły, razem z kolegami chodził do tych dziewczyn, rozmawiał, ale krótko, ignorowały go. Ale on wspólnie z kolegami nadal "zarywał" do dziewczyn. Zapytałam się pewnego dnia bratu dlaczego na te dziewczyny tyle chłopaków się ugania. Powiedział jak typowy chłopak, chodzi o wygląd i styl no i oczywiście o pieniądze. Zrozumiałam w tedy, że muszę coś zrobić, ze swoim stylem. Przeszukałam wszystskie moje szafy, nie miałam nic takiego, aby zaimponować tym dziewczyną. Poprosiłam mamę o nowe ubrania, ale mama nie miała pieniędzy. Zaczęłam ciąć ubrania i przerabiać je. Poszłam w nich do szkoły. Przyjaciółki były w szoku co ja zrobiła, ale mnie nie obchodziło ich zdanie, liczyło się to co uważają o mnie najładniejsze dziewczyny. Dzień kolejny w szkole przeminą bez szału. Wróciłam do domu, aż  tu nagle zobaczyłam moją kuzynkę. Strasznie się ucieszyłam. Rozmawiałyśmy całymi dniami, nauczyła mnie jak się zachowywać w towarzystkie chłopaków. Pożyczała mi swoje ubrania, byłyśmy dla siebie jak siostry. Z każdym dniem stawałam się podobna jak moja kuzynka. Zaczęłam palić, brać narkotyki i ogólnie jak to moje przyjaciółki powiedziały "staczać się" Stawałam się coraz odważna w stosunku do chłopaków. Zaczęłam chodzić na imprezy całować się itp. Jeżeli chodzi o naukę to ją zaniedbałam, miałam same zagrożenia, ale nie przeszkadzało mi to. Pewnego dnia gdy poszłam do szkoły w pożyczonych ubraniach od kuzynki podeszła od mnie jedna z najlepszych dziewczyn. Rozmawiałyśmy, zaprosiła mnie, byśmy sie spotkały. Z radością przyjęłam zaproszenie. Czekałam na nie 2 h, nikogo nie było, zrozumiałam, że mnie wystawiły. Podenerwowana rano poszłam do szkoły, dziewczyny zaczęły się ze mnie śmiać i wytykac palcami, to było okropne. Chciałam podejść do moich przyjaciółek, ale one odeszły. Wybiegłam z płaczem ze szkoły i wróciłam do domu. Zamknęłam się w łazience, otworzyłam szafkę i wzięłam nożyczki od paznokci. Oderwałam rękaw od piżamy i pocięłam się. Przez noc ręka strasznie mi krwawiła, ale to nie było najgorsze. Moja mama zainteresowała się w końcu mną. Zaczęła wypytywać o moja kuzynkę. Niedługo dowiedziałam się od kuzynki, że moja mama poszła do jej mamy porozmawiać, byłyśmy zdenerwowane, poszłyśmy na imprezę i wiadomo kuzynka kupiła działkę o jakiegoś chłopaka. Wróciłyśmy następnego dnia. Poszłyśmy do szkoły, każdy zaczął się na nas patrzeć. Stworzyłyśmy własną grupkę, tylko ja i moja kuzynka. Miałyśmy powodzenie u chłopaków. Wróciłyśmy szczęśliwe do domu, ale takiego widoku się nie spodziewałyśmy. Nasze mamy siedziały na kanapie całe rozpłakane. Zaczęły z nami rozmawiać, ale skończyło się na kłótni. Mama kuzynki - ciocia znalazła w moim pokoju pochowane bardzo starannie przez kuzynkę tabletki. To był nasz koniec. Ciocia zaczęła na mnie krzyczeć, dlaczego na tak złą drogę wprowadziłam jej córkę. Rozpłakana wspólnie z mamą zaczęłyśmy tłumaczyć, że kłopoty pojawiły się dopiero gdy kuzynka się pojawiła.  Rozpłakana krzyczałam na kuzynkę, żeby powiedziała prawdę, nic to nie dało. Pokłucone poszłyśmy na górę, zamknęłam się w łazience i po raz kolejny pocięłam się. Miałam już całą rękę pociętą, za każdym razem gdy coś mi nie wychodziło tak odreagowywałam. Straciłam przytomność, przez roztrzęsienie za mocno pociłam się i trafiłam w żyłę. Znalzała mnie mama nie przytomną w łazience, gdy się obudziłam byłam w domu, leżałam na moim łóżku, obok mnie leżała mama. Wyrywałam się chciałam się zabić, bo byłam już skończona. Mama nie puściła mnie, zmęczyłam się tym wyrywaniem i zasnęłam wspólnie z mamą. Po kilku dniach leczenia wyszłam na prostą, przyjaciółki zaczęły się ze mną znów przyjaźnić, a to było dla mnie najważniejsze. 



Taka historia była w filmie pt. "Trzynastka" Polecam, nie kazdy fragment tutaj zawarłam, a nie kiedy wymyśliłam. Przepraszam za błędy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz